Poradnik (Buczkowscy)  

 

                                                            Poradnik na Camino

                                         Monika i Pawel Buczkowscy (22.10.2008)

 

  http://www.caminodesantiago.pl/artykul/1

   

  Poradnik (Buczkowscy) PDF   

  

  Dojazd

 

  Na samym poczatku warto gdzies dojechac :) Oczywiscie prawdziwy pielgrzym podaza do Santiago od progu wlasnego domu... Dobrym zwyczajem jest zabranie ze soba kamienia - najlepiej z wlasnego podwórka - który dzwigac bedziemy az do Cruz de Ferro - ma on symbolizowac dzwiganie naszych grzechów.

 

  Ale konkretnie: do Hiszpanii dotarlismy autobusem z Poznania do Saragossy (kierunek do Madrytu) firmy Orbis Transport (warto zajrzec na strone www, zwlaszcza na Forum) - cena: 640 zl (w dwie strony, ze znizka 20% z karta EURO<26 [dodatkowe 55/60 zl] w jednym z biur turystycznych w Poznaniu, wazne - w innych biurach jest tylko 12% znizki!, bilet otwarty - date powrotu ustalamy przed powrotem poprzez wyslanie SMSa). Autobus wyjezdzal z Poznania ok. 14 i po 34-35 godzinach byl w Saragossie - ok. 2-3 w nocy. W Saragossie udalismy sie na dworzec kolejowy, skad po 7 odjezdzal pociag do Pampeluny - cena 9.45€ od osoby. Potem chcielismy dotrzec do Saint Jean po francuskiej stronie, ale zadnego autobusu stamtad nie ma. Jedynie mozna próbowac polaczenia przez Hendaye. Z Pampeluny jedzie jedynie autobus do Roncesvalles - jeden raz na dzien o 18:00 - cena 4.20€ od osoby. Do Roncesvalles dociera sie okolo 20, gdzie po krótkim powitaniu i wyjasnieniu spraw organizacyjnych wszyscy zaproszeni sa na pierwsza Msze Sw. na camino.

 

  Dalej kilometry pokonujemy wlasnonoznie... :) Trzeba jeszcze wrócic. Wspomniana rezerwacja biletów przez SMS niestety zawiodla - okazalo sie, ze na nasz termin (pisalismy z tygodniowym wyprzedzeniem!) miejsc juz nie ma! Po kilku telefonach do Polski (przez Poland Direct!) dowiedzielismy sie, ze mozna takie problemy rozwiazac równiez w biurach ALSAy (najwiekszy hiszpanski przewoznik), równiez na dworcu w Santiago. Dzieki temu moglismy wrócic do kraju, co prawda 4 dni pózniej niz planowalismy, ale na zle nam to nie wyszlo :) Autobus powrotny jechal z Madrytu (22:30), a z Santiago do Madrytu jechalismy równiez autobusem ALSA za 35.42€ (czas podrózy: 8-9h, wyjazdy z Santiago o 6:00 - 13:45 w Madrycie [oprócz niedziel], 8:00 - 14:45 [drozszy - 50€, oprócz niedziel], 10:00 - 19:00, 14:00 - 22:15, 16:30 - 23:15 [drozszy, oprócz sobót] i 21:30 - 6:30 [o 7:00 w piatki]). Mozna równiez jechac pociagiem - cena: 38.50€, wyjazdy o 09:54 - 18:18 w Madrycie (tylko soboty), 13:47 - 21:30 (codziennie oprócz sobót), 22:30 - 07:45 (codziennie). Jesli chodzi o dojazd do innych miejscowosci informacje mozna uzyskac w biurze pielgrzymkowym na Rua de Villar.

 

  Warto jeszcze wiedziec jak dojechac na Finisterre (lub jak z niej wrócic): tam przewoznikiem jest Arriva, cena: ~9.60€ od osoby w jedna strone (przy zakupie w dwie strony cena byla troche nizsza), czas podrózy: ~2h, wyjazdy z Santiago: pn-pt: 8:00, 9:45, 12:00, 13:30, 15:00, 16:15, 19:30, sob: 8:00, 14:15, 16:30, niedz: 9:00, 12:15, 18:30, wyjazdy z Fisterry: pn-pt: 7:50, 11:00, 13:45, 16:30, sob: 10:30, 13:45, 16:00, niedz: 9:45,

16:00, 18:00.

 

  Jezeli ktos z Was ma swiezsze informacje prosimy o maila!

 

  Ubezpieczenie

 

  Kwestie ubezpieczenia rozwiazala nam karta EURO<26 - zapewnia ona przez jeden rok pokrycie Kosztów Leczenia za granica (caly swiat, 250.000 zl) oraz ubezpieczenie od Nastepstw Nieszczesliwych Wypadków (caly swiat, 20.000 zl). Wiecej na euro26.org.pl. Cena karty: 55 zl - jesli kupowana jest w BZWBK, wtedy jest równiez karta platnicza, albo 60 zl w innym przypadku.

 

  Ubranie

 

  Krótko, niezbedne minimum to:

- 2 pary spodni - dlugie (polecamy model z odpinanymi nogawkami) i krótkie

- 3 koszulki

- 3 zmiany bielizny, 3 pary skarpet

- ciepla bluza (np. polar) niezbedny - ranki sa zimne a kiedy zaczyna padac deszcz robi sie naprawde

nieprzyjemnie...

- pizamka... - srednio ciepla... bywaly noce, kiedy z goraca nie moglismy spac, ale zdarzalo sie takze (zwlaszcza

pod namiotami) porzadnie zmarznac!

- cos przeciwdeszczowego - polecamy zwykle plastikowe "poncho" - bardzo tanie (ale nie w Hiszpanii ;) ),

lekkie, zajmujace malo miejsca a dosc wytrzymale i szybko schnace. Poncho nie moze byc jednak zbyt krótkie -

w razie deszczu musi przykryc takze (a moze przede wszystkim) plecak!

 

  No i to w zasadzie powinno wystarczyc, ale... no wlasnie, zasadniczo w Hiszpanii jest bardzo cieplo i nie powinno byc problemu z praniem i suszeniem odziezy. Po dotarciu do refugio szybko pierze sie zrzucone z grzbietu rzeczy i po niedlugim czasie sa suche jak pieprz, a jesli nie, nastepnego dnia rano przyczepia sie wilgotna odziez do plecaka i milutko wszystko schnie sobie w czasie marszu. Ale bywa i tak (sami tego doswiadczylismy), ze pogoda przestaje dopisywac i wtedy pojawia sie problem - ubran nie ma gdzie suszyc i takich na przyklad skarpetek moze zabraknac! Tym bardziej ze po przejsciu 30 km w deszczu, w lesie eukaliptusów, w blocie do kostek nasze skarpetki nadawaly sie tylko do wyrzucenia. Dlatego przyznamy szczerze - mielismy wiecej niz trzy zmiany bielizny i skarpet. I to bylo rozsadne. Poza tym ostrzegano nas, zeby brac tylko koszulki typu T-shirt, z dluzszymi rekawkami, jednak koszulki bez rekawów, lub nawet na ramiaczkach tez sie przydawaly (koszulek równiez mielismy nieco wiecej niz 3 zmiany). Jeszcze jedna uwaga praktyczna: po dlugiej i meczacej drodze docieramy do schroniska i zawsze pozostaje troche czasu na odpoczynek i zwiedzanie okolicy (zazwyczaj baaaardzo atrakcyjnej).

 

  Dlatego warto miec jeden "komplet" ekstra - (koszulka+spodenki a w przypadku niewiast nawet spódniczka [a co tam!!!]) tylko na popoludnia. W naszym przypadku po kilku tygodniach marszu w upale i prania recznego nasze ubranka zatracily wszelkie cechy przyzwoitosci i np. nieswojo bylo nam udac sie w nich na zwiedzanie np. Astorgi. Chociaz oczywiscie pielgrzymowi nikt zlego slowa nie powie :)

 

  No i na koniec jedna z wazniejszych rzeczy - nakrycie glowy. Moze byc kapelusz albo chustka. Najlepiej jedno i drugie (w chustce jest chlodniej ale rondo kapelusza chroni przed promieniami slonca, które czasami oslepia niewyobrazalnie). W czasie naszej drogi zdarzalo sie takze, ze kapelusze chronily nas przed chlodem i wiatrem... Tak, tak w slonecznej Hiszpanii...

 

  No i okulary sloneczne - koniecznie!

 

  A, i jeszcze kostium kapielowy tudziez kapielówki... czasami mozna skorzystac z "piscina municipal" (czyli

basenu miejskiego - niekiedy dla pielgrzymów gratis), no i oczywiscie Ocean Atlantycki kiedy juz dotrzemy na Capo de Fisterra...

 

  Wyzywienie, woda

 

  Jesli rusza sie na Camino z duza iloscia gotówki, z zakupem zywnosci nie powinno byc klopotu. Slynne w Hiszpanii bary znajduja sie w niemal kazdej miejscowosci i w ciagu dnia marszu pielgrzymi czesto je mijaja, a nawet wpadaja do srodka, na przyklad na cafe con leche. Mozna tam zjesc róznego rodzaju bocadille (kanapki z róznymi pysznosciami, zazwyczaj jednoskladnikowe. Polecamy bocadilla con tortilla - czyms w rodzaju omletu z kawalkami ziemniaków...pycha...)

 

  Ale w barach nie jest zbyt tanio. Problem zaczyna sie wiec kiedy nie przelewa sie z pieniedzmi i plan zywieniowy zaklada zaopatrywanie sie w zywnosc w marketach. Markety sa tylko w wiekszych miastach, sklepy trafiaja sie takze w tych nieco mniejszych miejscowosciach. Pamietac jednak trzeba o sjescie! W czasie sjesty nie kupi sie nic i nigdzie - wszelka dzialalnosc zamiera... Trzeba tez pamietac o tym, ze w niedziele sklepy w Hiszpanii sa nieczynne lub otwarte znacznie krócej. W naglych wypadkach zawsze zostaja wspomniane wyzej bary.

 

  Z woda nie ma zadnych problemów, studzienki, zródelka i kraniki z woda rozsiane sa gesto wzdluz calego Camino. Bez problemu mozna sobie napelnic butelki. Trzeba tylko uwazac na to, co jest na nich napisane - aqua potable to woda pitna, no potable oznacza, ze lepiej jej nie pic. Kazde z nas mialo litrowy zapas zawsze przy sobie, ale pól litrowa butelka tez by starczyla. Warto jednak zwrócic uwage na kilka dluzszych odcinków drogi, na których nie ma zadnej miejscowosci ani zadnego zródla z woda - wtedy koniecznie nalezy zabrac wiecej wody. Takie miejsca sa przez nas opisane na kolejnych etapach (patrz: dzial Trasa)!

 

  Z naszych osobistych doswiadczen: z Polski zabralismy ze soba 30 zupek Amino, kilogram suchych kabanosów :), dwie paczki rodzynek, 4 chleby ryzowe, czekolady... I taki zapas zywnosci wystarczyl nam na okolo tydzien. Chociaz hucznie swietowalismy skonsumowanie ostatniej zupki - byly pyszne i krzepiace, ale ile mozna?! Potem juz zywilismy sie specjalami hiszpanskimi, raczej tymi tanszymi (szczególowe ceny znajduja sie nizej). Jednego trzeba koniecznie spróbowac: Churros con chocolade... niebianskie, chrupiace racuszki, do tego goraca czekolada, aromatyczna i gesta... Przepyszne i zabójczo kaloryczne, ale kto by sie tym przejmowal. Goraco polecamy churrerie w Melide w centrum...

 

  Pogoda

 

  Przed wyjazdem dlugo i burzliwie rozwazalismy mozliwosc zaistnienia na Camino aury innej niz upalna i

sloneczna... Wszystkie zródla i wszyscy, którzy przeszli Droge, mniej wiecej zgodnie twierdzili, ze deszcz i zimno to rzadkosc... i faktycznie, poczatkowo wszystko na to wskazywalo - upal po prostu zwalal z nóg i mobilizowal do baaaardzo wczesnego wstawania i ruszania na szlak w ciemnosciach.

Natomiast gdzies za Leon, kiedy to spotkala nas burza stulecia, pogoda zaczela sie zmieniac. Ostatnie dni naszej wedrówki mijaly w permanentnym, nierzadko ulewnym deszczu, który skutecznie obrzydzal nam wedrowanie. Byc moze byl to element naszego doswiadczanie Drogi, jednak... Kochany Pielgrzymie, musisz byc gotowy na wszystko! (Burza z gradobiciem tez nas spotkala!!!)

 

  Bagaz

 

  Bagaz powinien byc tak lekki, jak to tylko mozliwe - zadna nowosc, prawda? Pytanie jak to zrobic... Z pewnych rzeczy zrezygnowac sie nie da, ale mozna spróbowac ograniczyc ich ilosc do niezbednego minimum. W madrych poradnikach znajduje sie sugestia, by ciezar plecaka nie przekraczal 10% masy ciala... Niestety w praktyce trudno tak skomponowac bagaz. Dlatego jeszcze w Polsce warto zastanowic sie jak ulatwic sobie dzwiganie swego dobytku na Camino.

 

  Niezbedny jest naprawde dobry plecak - ze starannie wyprofilowanym pasem biodrowym, szelkami, dostosowany do wzrostu i wytrzymaly (na trasie zdarzylo nam sie ratowac pielgrzyma, któremu urwala sie szelka od plecaka, prawdziwa tragedia!!!). Warto tez z juz spakowanym plecakiem zrobic sobie zaprawe na sucho - przejsc kilka kilometrów, w komfortowych warunkach sprawdzic, czy wszystko jest w porzadku (klamry, regulacja dlugosci pasków...) Caly czas musimy pamietac, ze plecak to nasz caly dobytek, który tak naprawde bedziemy sciagac z pleców tylko na noclegach... Przez blisko miesiac, dzien w dzien zarzucany na ramiona - po prostu musi byc wygodny...Ale i tak najwazniejsze co do niego zapakujemy!

 

  Noclegi

  Refugio, albergue czyli schronisko po prostu... Rózny standard, rózne wyposazenie, rózni gospodarze (hiszp. hospitaleros)... zawsze jednak dobre warunki, mozliwosc kapieli i wypoczynku. W niektórych mozna skorzystac z kuchni, za drobna oplata takze pralki i suszarki do ubran (po pewnym czasie naprawde niezbedna!). Warto tak zaplanowac sobie trase, aby nie zatrzymywac sie na noc w wiekszych miejscowosciach - tam refugia sa wielkie, pelne ludzi i gdzies ucieka caly klimat Drogi.

 

  Na poczatkowych etapach nie ma trudnosci ze znalezieniem noclegu, natomiast od Leon, skad ruszaja takze pielgrzymki autokarowe i niektórzy rozpoczynaja swa wedrówke, zaczyna sie robic tloczno i pojawiaja sie pod schroniskami gigantyczne kolejki (w miesiacach wakacyjnych, poza nimi prawdopodobnie w ogóle nie ma problemu). Dla nas byla to poczatkowo sytuacja stresujaca, nagle okazalo sie, ze musimy sie spieszyc, bo moze nie byc dla nas noclegu... Jednak po pierwszym dniu szalonego galopu w tlumie innych pielgrzymów zgodnie stwierdzilismy, ze to nie dla nas... Powierzylismy nasz nocny odpoczynek Panu Bogu i znowu wedrowalismy sobie spokojnie, zatrzymujac sie w pieknych miejscach jesli przyszla nam na to ochota. A ze od tego czasu sypialismy glównie na podlogach - tak naprawde zadna róznica!

 

  Schroniska sa rózne, jedne pamieta sie dluzej, inne nie, jednak niektóre pozostana w naszych sercach na zawsze.

  Takie refugia wyjatkowo goscinne, cieple, prowadzone przez niesamowitych ludzi, calkowicie poswieconych sluzbie pielgrzymom chcielibysmy Wam polecic - sa to naprawde miejsca, z których czlowiek rusza dalej naladowany Dobrem i Cieplem, które az widac!

- Roncesvalles - urocza, sredniowieczna, kamienna sala,

- Cizur Menor - pierwsza piscina, na która nie dotarlismy, wspanialy ogród,

- Granon - wieza, wspólna wieczorna modlitwa i posilek,

- Castrojeriz - choral i hospitalero z broda,

- Najera - albergue z klimatyzacja, wieczorna modlitwa,

- Manjarin - warto czasem zapomniec o cywilizacji :)

 

  Obuwie

- Buty górskie (niekoniecznie za kostke!) ale na grubej podeszwie. Niezbedne na górskich, kamienistych

sciezkach...

- Sandaly wygodne. To jedyny wymóg, w sandalach nogi beda odpoczywac po zrzuceniu ciezkich górskich butów. Tak naprawde mozna w nich przejsc duza czesc trasy. Chociaz znamy i takich, którzy cala trase przeszli w sandalach (Szymon - pozdrawiamy :))) )

- Klapki "dwufunkcyjne" (pod prysznic i dla odpoczynku stopek - w nich najwygodniej zazywa sie relaksu w refugio)

 

  Ceny

 

  Juz wkrótce pojawi sie tu lista rzeczy, które kupowalismy i ich ceny... Mysle, ze bedzie to cenna informacja... :)

 

  Apteczka

 

  plastry (zwlaszcza przy sklonnosciach do tworzenia sie pecherzy i odparzen), gaziki jalowe, woda utleniona, igly (do przekluwania ;) ), masc na oparzenia, tabletki przeciwbólowe, bandaz, masc rozgrzewajaca (na miesnie - Naproxen 10%, Arcalen, itp.)...

 

  Wyposazenie dodatkowe

 

Co zabrac poza ubrankami? Ano to wszystko, bez czego absolutnie nie przezyjemy miesiaca w niesprzyjajacych warunkach, czyli:

- karimata (jako sie rzeklo, czasami spac trzeba na podlodze) spiwór, warto zabrac ze soba

przescieradlo (jesli ma sie zbyt lekki bagaz;)) na lózkach w refugiach leza materace, które nie sa zmieniane

codziennie, a tak naprawde tylko jeden Bóg wie, kto na nich lezal przed nami...

 

  Poza tym dobrze miec:

 

- kij, np. zakupiony na miejscu specjalny kij pielgrzymi. Poza tym, ze jest elementem tradycyjnego wyposazenia pielgrzyma, niesamowicie ulatwia wedrówke, odciaza kregoslup, a przy stromych, kamienistych zejsciach jest niezastapiony,

- muszla - wiadomo, musi byc. Najlepiej przyczepiona w widocznym miejscu plecaka. Na muszle trzeba uwazac po drodze - nieuwazne zrzucenie plecaka wystarczy by ten istotny symbol pielgrzymowania popekal. W czasie podrózy (autobus, pociag, samolot) najlepiej po prostu odczepic ja od plecaka

- latarka - przydaje sie zwlaszcza tzw. rannym ptaszkom. Zeby uniknac upalów najlepiej wstac i wyruszyc jeszcze przed switem. Wtedy trzeba sie spakowac w ciemnym schronisku (nie wszyscy pielgrzymi wstaja wczesnie), a potem trzeba jeszcze odnalezc slupki z muszlami oznaczajace droge - w ciemnosciach jest to niemal niemozliwe.

- zatyczki do uszu - niestety, czasem sie przydaja... zwlaszcza gdy zwieksza sie zageszczenie pielgrzymów na metr kwadratowy... niektórzy okrutnie chrapia a inni po prostu niewiele sobie robia z ciszy nocnej (teoretycznie od 22). Jesli planujemy bardzo wczesne wstawanie, brak zatyczek moze nam sie dawac we znaki...

- podreczna torba - jakakolwiek, moze byc lniana, albo maly plecaczek, albo cokolwiek innego, co umozliwi nam zapakowanie portfela, pieniedzy, butelki z woda i wygodne zwiedzanie róznych pieknych miejsc juz po dotarciu do refugia. My takiej torby nie mielismy i gdy wybieralismy sie na zwiedzanie róznych cudów, caly dobytek upychalismy po kieszeniach - nie bylo wygodnie

- agrafki, klamerki - tak naprawde w drodze odkrylismy wiele nowych zastosowan niepozornej agrafki. Nie mozna jej niczym zastapic przy "naplecakowym" suszeniu odziezy. Zwlaszcza skarpetki swietnie schna przyczepione agrafka do klapy plecaka. Klamerki - wiadomo, czasem sa a czasem ich nie ma w refugio - a wiatr lubi rozsiewac pielgrzymia garderobe w promieniu kilku metrów.

- aparat fotograficzny - koniecznie!!!

- musujace witaminki - byc moze byl to tylko efekt psychologiczny, ale po codziennej porcji rozpuszczonego napoju energetyzujaco-witaminizujacego szlo nam sie jakos zwawiej :)

- proszek do prania - jesli w refugio jest pralka, to zazwyczaj bez proszku. Warto miec przy sobie wlasny zapas. Obok mycia, jedzenia i... chodzenia, pranie jest kolejna rzecza, która robi sie na Camino codziennie.

- kubek, sztucce... Talerze i sztucce zazwyczaj sa w refugio, jesli juz jest kuchnia. Sa takze garnki. Ale kubek miec trzeba. My mielismy takze sprytna menazke, w której jak sie okazalo mozna przyrzadzic i zjesc wszystko. Po tej menazce zreszta rozpoznala nas para Czechów, orzekli bowiem, ze tylko Polacy i Czesi maja takie ciekawe sprzety (faktycznie, podobna widzielismy tylko u nich)

- igly, nici - lekkie, ale czasem potrafia uratowac!

 

  Credencial

 

  Ten swoisty dowód pielgrzymowania, umozliwiajacy noclegi na trasie, a u celu pielgrzymki uzyskanie Composteli, otrzymuje sie w miejscu rozpoczecia pielgrzymki (Roncesvalles, Saint Jean Pied-de-Port, Logrono, Burgos, Leon... cena waha sie w okolicy 1-2 euro). Credencial ma byc dowodem na przebycie okreslonej ilosci kilometrów danego dnia. Dlatego w czasie marszu nalezy gromadzic w nim pieczatki (hiszp. sello - czyt. sejo) z mijanych miejscowosci. Takie pieczatki mozna zdobyc w róznych miejscach: najpewniej oczywiscie w refugiach które mijamy na trasie, takze w niektórych kosciolach, czasem w barach. Wazne jest, zeby miec przynajmnie 2-3 pieczatki z danego dnia.

 

  Chociaz nam zdarzylo sie kilkakrotnie miec tylko jedna i nie bylo z tego powodu zadnych nieprzyjemnosciJ Poza wszystkim, credencial wypelniony pieczatkami jest wspaniala pamiatka! Aha, jesli planuje sie przejsc cala trase jeden credencial nie wystarczy! Warto od razu zaopatrzyc sie w dwa egzemplarze, bo im dalej od poczatku trasy tym wieksze moga byc problemy z zakupem nowego dokumentu. Wazna informacja: credencial w niektórych miejscowosciach upowaznia do skorzystania z luksusu kapieli w piscina municipal, czyli odkrytym basenie.... cudowne po calym dniu marszu w upale....

 

  Toalety

 

  Na trasie zawsze mozna skorzystac z toalet znajdujacych sie w barach. Jest tam schludnie, czysto i porzadnie. Oczywiscie pielgrzymi moga tez w naglej potrzebie skierowac sie do któregokolwiek schroniska. W refugiach lazienki i toalety równiez sa na wysokim poziomie. Najmniej komfortowe sa te w duzych, wielkomiejskich schroniskach. Jednak ciepla woda jest niemal zawsze, tylko czasami (jesli dotrze sie pózniej na miejsce noclegu) mozna sie na ten luksus nie zalapac, jednak szczerze mówiac temperatura wody nie ma dla strudzonego wedrówka pielgrzyma wiekszego znaczenia...

 

  Kosmetyczka

 

  Tylko najbardziej podstawowe rzeczy: szampon, mydlo, pasta i szczoteczka do zebów, dezodorant (warto

zabrac takze dezodorant do stóp, ale nie jest to konieczne) Natomiast nie mozna zapomniec o jakims

smarowidelku na slonce (wysoki faktor!!!), takze ochronnej pomadce do ust (równiez z wysokim faktorem). Dla osób o delikatnej skórze nieodzowny bedzie jakis lagodny balsam na "po kapieli" . W marketach mozna dostac calkiem niedrogie a dobre kosmetyki, wiec gdy cos sie skonczy, zakup nie sprawi wiekszego problemu...

 

  Czego NIE zabierac?

 

  Tak naprawde niewiele zabralismy z soba rzeczy niepotrzebnych... korzystalismy niemal ze wszystkiego. Moze troche za duzo znalazlo sie w naszej apteczce medykamentów, ale i tak nie zalujemy - w koncu nie byly ciezkie. Odradzalibysmy ciaganie ze soba talerzy, kuchenek i butli z gazem.... W zupelnosci wystarczyla nam jedna menazka, sztucce, dwa kubki aluminiowe... Nawet jesli czasami nie bylo w schronisku kuchni mozna bylo zjesc cos zimnego, a zawsze to pare kilo mniej bagazu :)

 

  Odradzamy zabieranie ze soba opaslych tomów ulubionych lektur... W schroniskach w których nocowalismy nierzadko widywalismy porzucone przez wlascicieli ksiazki, które okazywaly sie zbyt ciezkie by je dzwigac na wlasnych plecach. W niektórych refugiach wydzielone sa nawet specjalne pólki opatrzone napisem "zabierz to czego potrzebujesz, zostaw to co jest ci zbedne". Mozna tam bylo zobaczyc wiele ciekawych rzeczy, miedzy innymi wlasnie ksiazki, odziez... Caly czas trzeba trzymac sie zasady: "glównie rzeczy niezbedne" i juz :)

 

  Jezyk

 

  Najlepiej hiszpanski... Z angielskim nie jest az tak strasznie, ale miejscami mozna napotkac duze trudnosci w porozumiewaniu sie z miejscowa ludnoscia... Generalnie nie obejdzie sie bez rozmówek, a pewne zwroty warto sobie przyswoic jeszcze przed wyjazdem.`

    

  retour ŕ Q.Pratique Généralités

  home

                                                                       01/07/2012

delhommeb at wanadoo.fr